przez Konserwatysta 13 sty 2008, o 23:25
Właściwie to najpierw powinienem umieścić tu recenzję owej tabaki, ale jako, że tak ładnie prosisz to napiszę coś już teraz. Ta grubo mielona tabaka była (i jest) niezwykle zbita, musiałem rozkruszać całość łyżeczką. Przy czym po rozbiciu jest dosyć - co mnie zaskoczylo - sypka. Nie wiem czy to urok tej tabaki, czy też po prostu egzemplarz, który zbyt długo leżakował na półeczce - bo z "Gekachalter" nie miałem takich problemów.. Aromat ma być rumowy i taki też da się wyczuć. Z tym, że nie jest on zdecydowany (a takiego się spodziewałem) lecz jest on połączony z mocnym tytoniowym wątkiem. Ciężko go porównywać do bernardorwskich Pariserow czy Koewnerów - to całkiem inna bajka. Porównując ją do "Brasil D.F." nie wypada tak słabo. Ale gdy porównamy ją do "Gekacheltera" to różnica moim zdaniem jest widoczna. Tylko która tabaka może się równać do "Gekachaltera"?
Nie sugeruj się tak bardzo tym krótkim opisem, bowiem zażywałem ją dopiero kilka razy, a teraz na dodatek mam tabaczany detoks. Wszystko może się jeszcze zmienić.
DO PONIZSZEGO:
Właśnie - sucha. Oczywiście w zestawianiu z dajmy na to "Chapmanem Virginia" to jest ona wilgotna. Jednakże nie jest - i chyba nie będzie - tak pięknie oleista jak "Gekachalter".
Ostatnio edytowano 13 sty 2008, o 23:35 przez
Konserwatysta, łącznie edytowano 1 raz
"Nie ma nic straszliwszego od czynnej niewiedzy" - Jan Wolfgang Goethe.
"Im więcej nagród moderatorskich, tym lepiej" - Ja.